Muzyka

wrzesień 11, 2007

Muzyka, podobnie jak książki istniała w moim życiu od niepamiętnych czasów. Dosyć szybko wykrystalizował się we mnie pewien bunt w stosunku do głównonurtowego pędu popkulturowego i zainteresowanie “undergroundem” świata muzycznego.

Od kilkunastu lat jestem fanem starego, mocnego i ambitnego uderzenia rockowego. Nazwy takich zespołów jak Led Zeppelin, King Crimson, Pink Floyd, Dire Straits, Black Sabbath, The Doors, The Beatles, Joy Division trwale wybiły się w moim guście muzycznym.

Obecnie jestem wielkim fanem progresywnego metalu spod znaku Tool, czy Perfect Circle oraz mniej znanych zespołów grających metal epicki, takich jak: Blind Guardian i Rhapsody of Fire.

W swoich poszukiwaniach doznań słuchowych nie gardzę bardzo słabo znanymi twórcami nowoczesnego brzmienia jak niemiecki Darkseed i Sopor Aeternus lub japoński MUCC.

Oczywiście orientuję się w nowszych i starszych dokonaniach sceny muzyki popularnej, elektronicznej i rockowej. Wprawdzie jest to niestety wiedza szczątkowa, ale staram się ją uzupełniać przy każdej okazji.

Sam gram też na gitarze basowej. Jest to raczej zajęcie hobbystyczne i relaksacyjne, chociaż zdarzyło mi się grać w hardrockowym zespole Nervovoohoży i coverbandzie grającym standardy rockowe. Obecnie z powodzeniem pełnię funkcję basisty w rockowym zespole 8dzień.

Anime

wrzesień 11, 2007

Od bardzo dawna interesuję się zjawiskiem występującym w azjatyckiej części świata, czyli kulturą animacji – Anime.

Na wstępie zaznaczam, że nie jestem jakimś pokemonofanem, czy dragonballofanem, bo są to skrajne przypadki masowego wykorzystania anime.

Mnie interesują przypadki Kina (przez duże “K”), które wstrząsnęły rynkiem animacji i filmu fabularnego jednocześnie. Są to tak znamienite tytuły jak: Akira, Ghost in The Shell, Appleseed, Neon Genesis Evangelion i inne, pochodzące z Japonii arcydzieła animacji i filmu.

Gdybym miał wymienić kilka powodów, dla których moja fascynacja anime nie ma granic, na pewno wymieniłbym doskonałą technikę wykonania tych filmów, na równi z niespotykaną (często osadzoną w cyberpunkowym klimacie), zwykle skomplikowaną i niejednoznaczną fabułą i wewnętrzną walką głównych bohaterów. Do niewątpliwych zalet tego typu rozrywki filmowej śmiało zaliczam również świeże, nieszablonowe podejście do wyświechtanych i od wielu lat eksploatowanych tematów.

Mimo najszczerszych chęci słowami nie potrafię opisać tego, co czuje człowiek cywilizacji europejskiej po spotkaniu z animacją japońską, więc zapraszam do oglądania.

Literatura

wrzesień 5, 2007

Czytanie było moją pasją odkąd pamiętam. Jako dziecko zagłębiałem się równolegle w świat “Koziołka Matołka”, “Bajek Pana Bałagana”, jak również w odległy fizycznie i kulturowo świat karaibskiego “Skamieniałego Statku”.

Przez wiele lat czytelnictwa przebiłem się przez Mastertona, Kinga, Tolkiena, Sapkowskiego, Waltari’ego, Sienkiewicza, Lema, Dicka, Asimova, Williamsa, Herberta, Grudzińskiego, Kafkę, Wilde’a, Joyce’a, Bułhakowa, Poe, Hellera, Shakespeara, Miltona, Marqueza, Mickiewicza, Gombrowicza, Cortazara i innych, których nie jestem w stanie spamiętać. Poza beletrystyką w lepszym czy też gorszym wydaniu, nie są mi obce nazwiska i dzieła takich autorów jak: Tatarkiewicz, Freud, Dziekanowski, Fromm, Ranke-Heinemann, Lessing, Williams, Sutin i wielu innych, w których kręgu zainteresowania mieści się psychologia, psychoanaliza, filozofia, religioznawstwo, reportaż i biografia. Bez względu na tematykę każda z przeczytanych przeze mnie książek zostawiła we mnie trwały ślad, którego nie jest w stanie wymazać nic, poza oczywiście czasem.

Przyznam szczerze, że sam kilkukrotnie próbowałem swoich sił w mniej lub bardziej ambitnym pisarstwie. Z różnym skutkiem… A to, że moje nazwisko nie figuruje na listach bestsellerów? No cóż, nie każdy ma taki talent, by z niego czerpać korzyści finansowe. Jeśli udaje mi się spłodzić coś wartego uwagi, to dzielę się tym z internautami na wolnych zasadach.